Anna Jasion 05-11-2019 #Gamechangers

Królowa Elżbieta II – kobieta, której przyszło zmienić oblicze monarchii

Gdy nadszedł dzień koronacji, nawet służba obawiała się, że drobniutka Lilibet nie udźwignie na sobie gronostajowego płaszcza, za którym ciągnął się czterometrowy tren. A ona nie tylko poszła w stronę korony dumnie, ale udźwignęła na swoich barkach znacznie więcej – ogromne państwo, globalne kryzysy i rodzinne skandale. Jak królowa Elżbieta zmieniła świat?

Pewnego poranka (bardzo wczesnego, bo o ok. 3.00 nad ranem!) jeden ze strażników patrolujących okolice pałacu Buckingham zauważa postać. Momentalnie wymierza z broni i… gdy tylko orientuje się, że mierzy w królową, opuszcza strzelbę i mówi: „Do cholery. Wasza Wysokość, omal pani nie zastrzeliłem”.

Dopiero po chwili dociera do niego co powiedział. Skonsternowany, w oczekiwaniu na zwolnienie, słyszy: „Okay, następnym razem zadzwonię najpierw dzwonkiem, żebyś nie musiał do mnie strzelać”.

Od ciężarówki…

„Ma w sobie odrobinę autorytetu i refleksyjności zadziwiającej u niemowlęcia” – mówił o niej Winston Churchill. A kuzynka Margaret Rhodes dodała: „wesoła dziewczynka, ale zasadniczo rozsądna i grzeczna”. I taka rzeczywiście młoda Elżbieta była – sumienna, poważna, obowiązkowa. Odkąd jej ojciec objął brytyjski tron po abdykacji brata, wiedziała, że wychowuje się ją na następczynie tronu.

I tego właśnie się obawiała, patrząc też na swoją domową edukację, która opierała się głównie na historii, geografii i lekturze Biblii. Na kilka lat przed objęciem tronu zwierzyła się swojej pokojówce:

Przy stole nie rozumiem, o czym rozmawiają ludzie wokół mnie. Ogarnia mnie przerażenie na myśl o zasiadaniu wśród cudzoziemców dyskutujących na tematy, które są mi kompletnie nieznane.

Zanim jednak wzięła w swoje ręce sprawy edukacyjne, wybuchła II wojna światowa, a ona nie zamierzała stać z założonymi rękami jako córka króla. Mając zaledwie 14 lat wstąpiła do szkoły wojskowej, gdzie uzyskała tytuł kapitana. Początkowo angażowała się głównie w działalność propagandową, wygłaszała przemówienia i brała udział w spotkaniach zagrzewających rodaków do walki. Jednak na początku 1945 roku wzięła udział w szkoleniu Pomocniczej Terytorialnej Służby Kobiet i otrzymała funkcję mechanika oraz kierowcy ciężarówki. Tym samym dając przykład setkom kobiet, które nagle zaczęły ochoczo wstępować do ATS.

Podczas wojny poznała również Filipa – księcia Grecji i Danii, jednak niezbyt majętnego, i – jak mówił jej ojciec – „z kiepską garderobą”. Mimo niechęci rodziców, podobnie jak w przypadku służby wojskowej, postawiła na swoim i poślubiła ukochanego. Nie spodziewała się jednak, że objęcie tronu nadejdzie tak szybko.

…do korony

W zaledwie 5 lat po ślubie umiera ojciec Elżbiety. 2 czerwca 1953 roku następuje koronacja Elżbiety na królową. Ma ona zaledwie 27 lat. Tuż przed ceremonią powtarza po kilkanaście razy każdy gest, przyzwyczaja się do noszenia korony, trzymając ją na głowie nawet podczas śniadania. Chodzi po pałacowych korytarzach z prześcieradłami przytroczonymi do ramion.

Ale przede wszystkim uczy się, próbując nadrabiać wszystkie edukacyjne zaległości. Wie, że teraz przyjdzie jej spełnić swoją obietnicę:

Oświadczam wam wszystkim, że całe moje życie, czy będzie długie, czy krótkie, będzie poświęcone waszej służbie i służbie naszej wielkiej rodzinie cesarskiej, do której wszyscy należymy. Ale nie będę miała siły, aby samodzielnie wykonać tę rezolucję, chyba że dołączycie do niej ze mną, bo właśnie teraz zapraszam Was do tego: wiem, że Wasze wsparcie będzie mi dane. Boże, pomóż mi wypełnić mój ślub i niech Bóg błogosławi wam wszystkim, którzy chętnie będą ze mną to dzielić.

Ewolucyjna rewolucja

„Ewolucyjna rewolucja” to oksymoron, który jako jedyny w stu procentach oddaje to, czego dokonała królowa Elżbieta. Na przestrzeni lat, bez pospiechu, z rozwagą i spokojem, dokonała prawdziwej rewolucji, jak chodzi o brytyjską monarchię.

Gdy wstąpiła na tron, wielkie Imperium Brytyjskie było w stanie rozpadu – to właśnie wtedy wiele państw uzyskało niepodległość. Swoje panowanie nasza #GameChangerka rozpoczęła dlatego od podróży. Jako pierwsza monarchini okrążała glob, by poznać swoich poddanych i na własne oczy zobaczyć sytuację, którą wielu uważało za porażkę Wielkiej Brytanii. Królowa jednak mówiła:

Kiedy życie wydaje się trudne, odwaga nie polega na tym, by zaakceptować porażkę, ale by ostatkiem sił zawalczyć o lepszą przyszłość.

I zawalczyła. Chociaż już nie 33 kraje uznaje ją za głowę państwa, to z 15 innymi (jako królowa Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej) stworzyła tzw. Commonwealth realm:

Miałam zawsze wielki szacunek dla ludzi, którzy potrafią przewodzić innym. Świat, by rozwiązać swe problemy, potrzebuje silnego kierownictwa. Commonwealth może świetnie pokierować światem i trzeba to wykorzystać. (…)

Zdaję sobie sprawę, że nie ma jednego przepisu na sukces. Jednak na przestrzeni lat zaobserwowałam, że jest wiele wspólnych cech dobrych przywódców. Chodzi o umiejętność wydobycia z ludzi ich talentów, refleksji, ambicji i zaangażowania do wspólnej pracy.

Dlatego właśnie Elżbieta nie zamknęła się w pałacu. Ani dosłownie (od momentu objęcia tronu odbyła ponad 260 oficjalnych wizyt zagranicznych do 113 krajów), ani w przenośni, wychodząc naprzeciw temu, co przyniósł świat. A przyniósł środki masowego przekazu.

Wszystko, co nowe, stanowi wyzwanie

Elżbieta była pierwszą osobą, która wpuściła media do życia rodziny królewskiej. Również jako jedna z pierwszych była użytkowniczką Internetu. W 1976 roku wysłała pierwszego e-maila z brytyjskiej bazy wojskowej, a w 1997 roku uruchomiła pierwszą oficjalną stronę Pałacu Buckingham.

Mimo tego nie stała się celebrytką. Przeciwnie – za swój cel uznała przełamywanie dystansu między rodziną królewską a ludem. Nie bez powodu zresztą odwiedza puby, a nawet McDonalda.  Również dlatego, mimo że jako monarcha nie musi tego robić, dobrowolnie od 1993 roku płaci podatek. Zapytana kiedyś przez ministrów, co chciałaby dostać na ćwierćwiecze panowania, odpowiedziała, że… ekspres do kawy.

Przy tym wszystkim nie wstydzi się, że codziennie przed snem wypija kieliszek szampana, ma również dystans do siebie samej. „Gdybym nosiła beż, nikt nie wiedziałby o moim istnieniu” – zażartowała o swoich kreacjach. Do tego wszystkiego patronuje ok. 620 organizacjom charytatywnym. Nic dziwnego, że Brytyjczycy ją pokochali. Jak pisze Andrew Marr w Prawdziwej królowej:

Królowa jest przeciwieństwem celebrytki. Najlepiej czuje się w chustce na głowie, w starym płaszczu i kaloszach, na świeżym powietrzu ze swoimi psami i końmi. Mimo ogromnego bogactwa odżywia się skromnie, płatki śniadaniowe trzyma w plastikowych pojemnikach i przechodząc po drodze gasi wszystkie niepotrzebne światła. Potrafi się cudownie uśmiechać, jeśli zechce, ale poza tym jej twarz w sposób naturalny przybiera wyraz uroczystej powagi, który ona sama porównuje do Miss Piggy. Jej formalna władza jest bardzo niewielka i niemal zupełnie nieistotna dla tych, którzy nie należą do jej poddanych.

Co na to świat?

Chociaż tradycja zabrania królowej zabierania głosu na tematy polityczne, Elżbieta nie pozostaje wyłącznie brytyjską „maskotką”. Wie i rozumie rolę, jaką odgrywa, będąc wyłącznie konstytucyjną monarchinią.

Stąd angażuje się tam, gdzie powinna, lub czuje, że może coś zmienić. Wraz z księciem Harrym oraz Barackiem i Michelle Obamą wystąpiła w spocie promującym zawody sportowe dla weteranów wojennych. Mimo że kanadyjski premier Pierre Trudeau nie cieszył się jej zbytnią sympatią, królowa poparła go podczas kryzysu związanego z Aktem Konstytucyjnym 1982 roku. Trudeau zapisał później w pamiętnikach:

Zawsze powtarzałem, że uchwalenie konstytucji zawdzięczam trzem kobietom: królowej Elżbiecie, która nas poparła, premier Thatcher, która robiła wszystko, o co poprosił ją nasz parlament, oraz Jean Wadds, która wspaniale reprezentowała nasze interesy w Londynie (…). Królowa poparła mój plan reform. Zawsze podziwiałem grację, z jaką publicznie przemawiała, ale również mądrość, z jaką prowadziła prywatne rozmowy.

Co na to królestwo?

Głos naszej #GameChangerki jest zawsze uważnie wysłuchiwany przez jej premierów – Margaret Thatcher zapisała w pamiętnikach:

Jeśli ktoś myśli, że cotygodniowe spotkania z królową są miłymi, towarzyskimi rozmówkami, jest w wielkim błędzie. To są spotkania niemalże biznesowe i Jej Królewska Mość wypowiada się z wielkim doświadczeniem na aktualne tematy.

Dlatego też bierze ona aktywny udział w pracach Wspólnoty. Od 1973 roku regularnie uczęszcza na zjazdy szefów rządów państw wchodzących w jej skład (w wielu przypadkach to jej działania przyczyniły się do poprawy stosunków z Wielką Brytanią).

Jej odwaga jest wzorem dla głów państw na całym świecie. W 1961 roku podczas podróży do Ghany odmówiła zachowywania dystansu od prezydenta Kwame Nkrumaha, pomimo że był on celem zamachów. A gdy podczas Trooping the Colour w 1981 roku oddano do niej 6 strzałów ślepymi nabojami, Elżbieta jakby nigdy nic, kontynuowała przegląd wojska.

W czym tkwi jej przepis na bycie #GameChangerem?

We wszystko, co robi, wkłada serce – kocha bycie królową i jest nią każdego dnia o każdej porze. Ucząc światowych przywódców i ludzi na całym świecie, że:

Każdy z nas potrzebuje odnaleźć równowagę między działaniem a refleksją. Kiedy dookoła wiele się dzieje, łatwo jest zapomnieć o tym, by się zatrzymać i złapać dystans.

Gamechangers