Ryszard Kapuściński – jak polski Herodot widział i opisywał świat?

„Jeden Kapuściński wart jest 1000 skamlących i fantazjujących gryzipiórków” – podczas gdy w Polsce zarzucano mu „koloryzowanie faktów” i „mieszanie fikcji z rzeczywistością”, tak pisał o nim brytyjski pisarz i eseista Salman Rushdie. Jak było naprawdę? Kim był i jaki postawił przed sobą cel Ryszard Kapuściński – #GameChanger przełomu wieków?

Afryka Wschodnia, rok 1963. Znajdują go nieprzytomnego w samochodzie i od razu lokują w szpitalu. Mózgowa postać malarii – brzmi diagnoza lekarzy. A jednocześnie wyrok śmierci dla Kapuścińskiego. Medykom, dzięki nowoczesnemu sprzętowi, udaje się jednak uratować mu życie – trafia do szpitala ufundowanego przez królową brytyjską w stolicy Ugandy – Kampali.

Kapuściński waży jednak zaledwie 45 kg. Nagle zaczyna kaszleć i pluć krwią. Rentgen pokazuje następną chorobę – gruźlicę płuc. PAP nakazuje mu powrót do Polski. Ale on dochodzi do wniosku, że jeśli wróci, nie pozwolą mu już pojechać do Afryki. Nie poddaje się i walczy. Ostentacyjnie rezygnuje z leczenia w drogim szpitalu dla białych i udaje się do przychodzi afrykańskiej. Tam dostaje antybiotyk. PAP wysyła do niego żonę, która z zawodu jest lekarzem. Gdy przyjeżdża na miejsce zastaje go… całkowicie zdrowego!

Ryszard Kapuściński

Źródło: Wikipedia

„Dowiedziałem się, że pisanie to ryzyko” – narodziny #GameChangera

Dziś mówi się o nim „cesarz reportażu”. Obok Stanisława Lema to również najczęściej tłumaczony polski autor. Wydane w 2008 roku Dzieła wybrane Ryszarda Kapuścińskiego objęły 16 tomów. Był w ponad 100 krajach, a jego dzieła doczekały się ok. 120 przekładów na całym świecie. 50-ciu najbardziej znanych i cenionych polskich dziennikarzy wybrało go „Dziennikarzem XX wieku” w plebiscycie miesięcznika Press. Jak tego dokonał?

Osiągnął to pomimo, a może właśnie dzięki odkryciu, że „pisanie to ryzyko i że w istocie rzeczy pisanie polega nie na tym, co się publikuje, ale na konsekwencjach. Kiedy zamierza się opisywać rzeczywistość, wtedy pisanie wpływa na rzeczywistość”.

Wiedza ta przyszła po opublikowaniu reportażu To też jest prawda o Nowej Hucie, po którym musiał ukrywać się przed nowohuckimi robotnikami. Zerknijmy na jeden krótki fragment tekstu:

Posłuchaj: niedawno jedna 14-letnia zaraziła ośmiu chłopców. Kiedy z nią mówiliśmy, opowiadała o swoich wyczynach tak wulgarnie, że się zbierało na wymioty. Ona nie jest jedyna. Nie wszystkie są tak młode, ale jest ich sporo. (…) W Nowej Hucie znają mieszkanie, gdzie w jednym pokoju mama przyjmuje od facetów forsę, a w drugim córka wyrównuje gościom te straty. To nie jedyne takie mieszkanie. (…)

Jak zauważyła Małgorzata Szejnert, dziennikarka i pisarka, tekst ten wyznaczył ścieżkę Kapuścińskiego: „zawsze już stał po stronie tych, których się pomija, w Polsce czy na świecie”. Nie tylko jednak stał, co wiedząc już, że pisanie ma swoje konsekwencje, postanowił opisywaniem świata wpływać na jego kształt.

„Trzeci Świat staje się wielkim problemem całej ludzkości. (…) Zdałem sobie z tego sprawę i poświęciłem jego opisywaniu całe swoje życie”

Zanim udał się do Trzeciego Świata, odbył inną podróż, której efektem stały się Podróże Herodota; podróż do Indii. Kulturowy szok – tak można określić jego pierwsze doznanie. Gdy powrócił, nic nie było już takie samo. Teraz przywiązanie i wygoda ustąpiły miejsca niezgodzie na zło i odwadze mówienia.

Za poparcie krytycznego wobec władzy tygodnika „Polityka” został odwołany ze „Sztandaru Młodych”. Już w 4 lata później zaczął pracować dla PAP jako stały korespondent zagraniczny w Afryce, Ameryce Łacińskiej i Azji. Jak wyglądała taka praca?

Musiał nadawać do PAP depesze w sytuacji, gdy jedno słowo kosztowało go pół dolara. A miał zaledwie 40 dolarów na każdą depeszę – mógł więc nadać maksymalnie 80 słów i w tych słowach opisać np. cały przewrót wojskowy. Niemożliwe? Jak widać dla naszego #GameChangera nie było rzeczy niemożliwych. Jaki przyświecał mu wtedy cel? Wyznawał po latach:

Bardzo wiele konfliktów współczesnego świata i nienawiści bierze się po prostu z naszej wzajemnej nieznajomości siebie. Nas jest na świecie 6 miliardów ludzi. Swoją rolę traktuję jako tego, który jeżdżąc po świecie stara się jednym tłumaczyć drugich. W tym jest jakiś element misji i powołania.

„Bycie reporterem jest rodzajem powołania” – #GameChanger zmienia świat

27 – tylu rewolucji był świadkiem. 12 – na tylu frontach walczył o przeżycie. 4 – tyle razy przeznaczony był do rozstrzelania. Ale na co to wszystko? Bo przecież nie dla nagród i wyróżnień (których otrzymał co prawda w sumie ponad 40, ale do których podchodził z nieskrywaną obojętnością). W latach 90-tych, na jednym z wykładów dla młodych adeptów dziennikarstwa, Kapuściński mówił:

Zawód reportera wymaga wszelkiego typu poświęceń. Często słyszę pytanie czy się bałem? Oczywiście, że się bałem. Wszyscy się boją, jeszcze nie spotkałem człowieka, który by się nie bał. Lęk jest zwierzęcy, straszny i jest bardzo ciężko sobie z nim poradzić. Jedyna różnica między tymi, którzy idą, a tymi, którzy nie idą, polega właśnie na umiejętności opanowania tego lęku.

Bał się nie tylko on, ale narażał na paniczny strach także bliskich. W jednym z wywiadów jego żona opowiadała, jak wychodził na kolejną wyprawę. Powtarzała sobie „Nic mu się nie może stać. Wziął klucze do mieszkania – to znaczy, że wróci”. Jak dodaje: „On też zawsze, gdy się pakował, pytał: Gdzie są moje klucze? Musiał mieć klucze, żeby mieć dokąd wrócić”.

Wrócić i opisać. Bo ciekawość świata, która pozwalała mu rozmawiać zarówno z wielkimi politykami, jak i mieszkańcami slumsów, miała nie tylko pozwolić mu poczuć Innego i przeżyć coś wraz z nim, ale przede wszystkim przybliżyć nam wszystko to, co obce i dalekie.

Jak wspomina jego żona: „każdą książkę zaczynał pisać w mękach”. Ale wcześniej czytał, bo „Na 1 stronę swojego tekstu, musicie przeczytać 100 stron tego, co napisali na ten temat inni” – mówił młodym dziennikarzom.

Opisać rzeczywistość to jedno. Po opublikowaniu biografii naszego #GameChangera autorstwa Artura Domosławskiego, który zarzucał mu szereg kłamstw w reportażach, rozegrała się burza – czyżby „cesarz reportażu” był „cesarzem kłamstwa”?

Prawda jednak leży gdzie indziej, wystarczy spojrzeć na cel, jaki przyświecał bohaterowi: przeżyć – poznać – opisać – przekazać. Przekazać jednak nie bezrefleksyjnie i powierzchownie, ani nie z jednoznaczną, subiektywną oceną, ale – jak zdradziła Alicja Kapuścińska:

On zawsze opisywał i analizował sytuację. Nie mówił jednak, co należy robić i jak urządzać świat. (…) Mąż przede wszystkim zajmował się tym, jak należy na ten świat patrzeć…

Jeśli dodamy to tego wypowiedź samego #GameChangera, który twierdził, że aby zrozumieć świat, w którym żyjemy, należy podjąć próbę zrozumienia zachowań i postaw właśnie tych Innych – którzy wyznają inne wartości, mają inną kulturę, tworzą inną cywilizację – zobaczymy, że celem Kapuścińskiego było nie samo danie świadectwa, ale poprzez nie podważenie istniejącego status quo i próba jego zmiany.

„Być znowu w drodze – oto, co im [prawdziwym #GameChangerom] się marzy”

Gdy zmarł w wieku 74 lat o jego śmierci pisały największe na świecie gazety jak „New York Times”, „Le Monde”, czy „El Pais”. A na ręce ambasadora RP w Hiszpanii kondolencje złożyła sama hiszpańska para królewska oraz książę Austrii.

Nic dziwnego, skoro odszedł mistrz słowa. Nikt, tak jak on, nie potrafił opisać drugiego człowieka i świata, rozumieć go, oddać mu głos. Wolno uznać, że kreśląc portret swojego mistrza, nasz #GameChanger kreślił jednocześnie własny autoportret:

Umysł Herodota nie jest w stanie zatrzymać się na jednym wydarzeniu czy na jednym kraju. Coś go ciągle nosi, coś niespokojnie popędza. (…) Ludzie tacy, pożyteczni dla innych, są w gruncie rzeczy nieszczęśliwi, ponieważ tak naprawdę są bardzo samotni. (….) I na pewno chcieliby wrócić na drogę, na szlak. Być znowu w drodze – oto, co im się marzy.

Dopiero gdy uzmysłowimy sobie, jakim niepokojem, trudem, ryzykiem i samotnością opłacał swoje dzieła Kapuściński, będziemy w stanie je docenić. I to, że każde z nich, przetłumaczone na różnorodne języki, zmieniło oblicze świata. Pokazało, że Innym jest każdy z nas i to od nas zależy, czy ‘Inny’ będzie oznaczał ‘Obcy’, czy przeciwnie – nie tylko go zaakceptujemy i spróbujemy poznać, ale może i czegoś się nauczymy?

Ryszard Kapuściński – jak polski Herodot widział i opisywał świat?
Ocena: 5 / 5 Oddano głosów: 4




WIADOMOŚCI
Pokrewne tematy
David Bowie Ziggy StardustRead more +18 czerwca 2019 By Maja Kowalska in #Gamechangers

David Bowie – Ziggy Stardust i jego kreacje z Marsa

  • Maja Kowalska
  • 18-06-2019
Read more +09 lipca 2019 By Piotr Kwinta in #Gamechangers

Zbigniew Religa – #GameChanger z sercem w dłoni

  • Piotr Kwinta
  • 09-07-2019

Zarejestruj się, aby co tydzień dostawać wartościowe informacje na swój e-mail.

TOP