Kamil Zeid 16-09-2019 Newsy i trendy, Porady, Social Media

Wojny Gigantów – czy Netflix powinien obawiać się Facebooka?

Mark Zuckerberg, zupełnie jak w latach 90. Bill Gates, jest w stanie zrobić wszystko, by być liderem na rynku. W ostatnich latach wygrywa niemal każdą wypowiedzianą wojnę, a te, których jeszcze nie wygrał, to tylko kwestia czasu. Czy popularny Netflix stał się jego kolejnym celem?

Światowy gigant mediów społecznościowych, jakim bez wątpienia jest Facebook, stale rośnie, wycinając na swojej drodze prawie każdego, kto spróbuje z nim konkurować. Przekonało się o tym mnóstwo globalnych, jak i polskich firm, których na rynku albo już nie ma, albo funkcjonują w zupełnej niszy – np. bardzo popularna w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku Nasza Klasa. Czy ktoś w ogóle jeszcze pamięta MySpace? Większość firm odpada w przedbiegach, nie mając argumentów do walki z gigantem. Innych Facebook po prostu wchłania.

Co z tymi, którzy próbują walczyć? Na dziś Facebook to blisko 2,5 miliarda aktywnych użytkowników na całym świecie, z czego ponad 1,5 miliarda korzysta z niego na co dzień.

Jak Facebook to robi? Co jest jego główną siłą? Oprócz ciągłego poprawiania funkcjonalności strony, wprowadzania nowych narzędzi i sposobów na przyciągniecie kolejnych użytkowników, Facebook wykorzystuje jeszcze jedną, szczególną broń – pozbywa się konkurencji w każdy możliwy sposób. Tak wyglądał upadek wspomnianej już Naszej Klasy.

W roku 2010 w Polsce na serwisie NK.pl było trzy razy więcej aktywnych użytkowników niż na Facebooku. Cztery lata później Facebook był już dwukrotnie większy.

Nasza klasa kontra Facebook

Liczba użytkowników NK.pl oraz Facebooka w latach 2010-2014.  Źródło: dobreprogramy.pl

Konkurencja? Albo Cię wykupię, albo Cię zniszczę

Mark Zuckerberg nieugięcie prowadzi ekspansję na każdej możliwej płaszczyźnie. Wychodzi z jednego głównego założenia – idziesz z nami albo przeciwko nam. Przekonało się o tym już wiele firm z naprawdę różnych branż.

Lepiej chodź z nami

Razem stworzymy giganta

Miliard dolarów – tyle Mark Zuckerberg w 2012 roku wydał na Instagram, którego popularność i pozycja w świecie może rosła, lecz była, jeszcze wtedy, marginalna. Podekscytowani właściciele serwisu dołączyli do zespołu Facebooka, by wspólnie rozwijać przejęty przez Zuckerberga projekt. Wtedy chyba jeszcze nikt (no może oprócz samego Marka) nie spodziewał się, że Instagram stanie się drugim najpopularniejszym portalem społecznościowym  na świecie, i będzie zrzeszał ponad miliard aktywnych użytkowników.

Lub wchłoniemy giganta

Strach – prawdopodobnie tym kierował się Mark Zuckerberg przy wykupie praw do swojej największej konkurencji, jeśli chodzi o komunikatory. Mamy rok 2014, WhatsApp oznajmia światu, że właśnie przekroczył barierę 600 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie. Messenger wtedy miał ich „zaledwie” 500 milionów. Niedługo później Zuckerberg zapewnia sobie brak konkurencji za, bagatela, 19 miliardów dolarów. Zrobi wszystko, prawda?

Najpopularniejsze mobilne komunikatory na świecie(lipiec 2019), na podstawie aktywnych użytkowników w ciągu miesiąca. Liczba w milionach.

Komunikatory mobilne

Choć chiński WeChat nie śpi próbując dogonić korporacje Zuckerberga, to niestety musi mierzyć się z pewnym ograniczeniem – korzystają z niego głównie Chińczycy. Co ciekawe, ograniczenie jest też pewną zaletą, ponieważ Facebook w Chinach jest zablokowany, a WeChat na tym doskonale korzysta. W pozostałej części świata WhatsApp oraz Facebook Messenger to niekwestionowani liderzy rynku komunikatorów mobilnych.

Inaczej skończysz jak Snapchat

Snapchat to aplikacja, która niespodziewanie szybko zdominowała rynek, a jej potencjał do dziś wydaje się ogromny. Niedługo po wejściu Snapa na rynek swoje szanse i zagrożenia dostrzegł również Mark Zuckerberg, który zaoferował Evanowi Spiegelowi (CEO Snap. Inc.) trzy miliardy dolarów za pełne prawa do narzędzia. W przeciwieństwie do właścicieli Instagrama, Spiegel odmówił.

W latach 2013-2016 popularność Snapchata rosła w tempie hiper błyskawicznym, medium stało się jedną z najszybciej zyskujących użytkowników aplikacji w historii. Nakładki z psimi uszami czy „faceswapy” biły rekordy popularności w sieci. Wydawać by się mogło, że Facebook przegrał. Nic bardziej mylnego.

W kwietniu 2016 roku Zuckerberg wypuszcza niemal kopię Snapchata – Instagram Stories (na zaanektowanym wcześniej portalu Instagram), których funkcjonalności są niemalże identyczne, jak te znane ze Snapa. Powiesz – nie przejdzie, ludzie nie lubią plagiatów! Nie tym razem. 😉

Już w 1 kwartale roku 2017 Instagram Stories wyprzedziło Snapchata, a liczby prezentowały się następująco:

Później popularne Stories pojawiło się również na Facebooku, co ostatecznie pozwoliło Markowi ponownie zasmakować zwycięstwa.

Dziś liczby kształtują się na poziomie:

Z Instagram Stories korzysta już 2,5 razy więcej użytkowników niż ze Snapchata, a aktywność snapchatowiczów z dnia na dzień proporcjonalnie maleje. Spadki chwilowo zatrzymują nowe funkcje wypuszczane co jakiś czas przez ekipę Snapchata, lecz na dzień dzisiejszy bardziej realne wydaje się zmarginalizowanie aplikacji, niż jej powrót na szczyt.

Wpływ konkurencji wideo na funkcjonowanie Facebooka

Nie jest tajemnicą, że YouTube to istna żyła złota. Wideo to dziś najbardziej angażująca użytkownika treść. W ciągu minuty na YouTube oglądane jest 4,5 miliona wideo. Ciężko uwierzyć, prawda?

Co zrobić, żeby ludzie oglądali wideo z Facebooka, a nie z YouTube? Proste. Wyłączyć możliwość oglądania filmików z YouTube na Facebooku i obniżyć zasięgi tym, którzy jednak do konkurencji linkują. Każdy link z YouTube’a będzie otwierany w nowym oknie na PC lub otworzy aplikację YouTube na mobile.

Początkowo wywołało to oburzenie, powstawały nawet wydarzenia „We want YouTube back”, do których dołączały tysiące osób. Z biegiem czasu chyba zapomnieliśmy, że wewnątrz Facebooka kiedyś można było odpalić filmik z YouTube. Dlaczego? Od momentu wyłączenia tej funkcji, zgodnie z sugestią Marka Zuckerberga, nauczyliśmy się publikować wideo od razu na portalu Facebook.

Facebook Gaming

Streaming gier komputerowych – zdobywająca nieprawdopodobną popularność w ostatnich czasach aktywność. Popyt jest ogromny do tego stopnia, że transmisje z meczów najbardziej znanych gier na stałe zagościły w programach wielu stacji telewizyjnych.

Co robi Facebook? „Wchodzi z buta” w branże gamingową – kusi gwiazdy sceny streamingowej stałym kontraktem i przebija stawki dostępne wcześniej u konkurencji. Streamerzy chwalą sobie przede wszystkim przejrzyste warunki współpracy i dbanie o relacje. W sierpniu dziesięciu najbardziej zasłużonych streamerów z Polski zostało zaproszonych całkowicie na koszt firmy na Festiwal Gamescom w Niemczech. Oprócz możliwości uczestniczenia w tak prestiżowym wydarzeniu, gwiazdy wzięły udział również w zamkniętym spotkaniu na temat przyszłości funkcjonowania platformy. Czy Ty też w tej chwili chcesz rzucić wszystko i wyjech… zostać streamerem? 😊

Efekty? YouTube obecnie bardzo słabo wspiera rozwój sceny gamingowej, a niekwestionowany lider streamingu – Twitch.TV – podobno zapowiedział, że ktokolwiek z ich streamerów pojawi się na platformie Facebook Gaming, to nie ma już czego u nich szukać. Dziś Twitch.TV bez wątpienia jest w tej branży numerem jeden, ale – jak już zdążyłeś przeczytać – Snapchat przez dłuższą chwile też był liderem w swojej niszy.

Swoją drogą, dzięki popularyzacji streamów gier, istny renesans przechodzi kultowy tytuł „Heroes III”, czy tylko mi zakręciła się łezka w oku?

Powyżej spisałem tylko kilka z najciekawszych przykładów zachowań Marka Zuckerberga i jego spółki. Jeśli poszperasz w sieci, znajdziesz ich zdecydowanie więcej, dużo więcej (pierwszy przykład – Oculus).

https://techcrunch.com/2019/02/13/facebook-mulled-multi-billion-dollar-acquisition-of-unity-book-claims/

Czy Facebook wypowie wojnę Netflixowi?

facebook vs netlix

Społecznościowy gigant wciąż nie jest wystarczająco zadowolony z wykorzystania potencjału wideo na portalu, dlatego poszedł krok dalej. Podobno w ostatnim czasie Facebook pracuje nad nową aplikacją VOD, kompatybilną ze Smart TV, na której, oprócz standardowego przeglądania Facebooka, będziemy mogli oglądać seriale czy filmy. Czyżby rosła nam konkurencja dla Netflixa? Czy Facebook jest w stanie jakoś zagrozić serialowemu liderowi? Wielu, co prawda mniejszych, próbowało, ale jak dotąd nikt nawet nie zbliżył się do potęgi Netflixa.

Siedząc wygodnie w fotelu w królewskim Krakowie mogę jedynie spekulować, którą ze swoich technik negocjacyjnych zastosuje przebojowy biznesmen Mark Zuckerberg. Biorąc pod uwagę ostatnie doniesienia na temat testów własnej platformy oraz tego, jak dużym graczem jest Netflix, wykupienie raczej nie wchodzi w grę, chociaż… kto wie?

Czy jak w przypadku FB Gaming będziemy świadkami wejścia z ogromnym animuszem w rynek aplikacji VOD? Co prawda wydaje się, że do podkupienia i przekonania do siebie producentów filmowych potrzebny będzie znacznie większy budżet, ale zdążyliśmy się już przekonać, że Zuckerberg nie cofnie się przed niczym.

Pytanie, jak będzie wyglądała sama aplikacja. Czy możemy się spodziewać, że ekipa Facebooka zaskoczy nas czymś całkowicie innowacyjnym i rewolucyjnym? Wątpię. Netflix w swej funkcjonalności jest niemal perfekcyjny, a Zuckerberg zdążył nas już przyzwyczaić, że jak coś jest dobre, to po co to zmieniać? Przecież wystarczy spróbować to sklonować i przerosnąć mistrza!

Co będzie dalej? Dowiemy się niebawem. Dla nas, jako konsumentów, jest to znakomita wiadomość! Demonopolizacja rynków i zwiększenie konkurencyjności wpływa korzystnie przede wszystkim na nas – klientów! Czy Wy też nie możecie się doczekać?

FacebookInstagramNetflixSnapchat