Jak popkulturowy format wyróżnił E.Leclerc Warszawa Ursynów w social mediach?
Wyzwanie
2 344 920
wyświetleń
7 304
interakcje (komentarze, udostępnienia, zapisania)
2 532 478
wyświetleń wideo na TikToku
Background
Segment e-grocery to cyfrowy tłum. Wszyscy mówią podobnie, pokazują promocje, próbują przyciągnąć uwagę ceną. Problem w tym, że im więcej takich komunikatów, tym mniej one znaczą.
E.Leclerc Warszawa-Ursynów działa lokalnie, ale konkuruje z dużymi sieciami i platformami, które dysponują ogromnymi budżetami. Wiedzieliśmy, że nawet najlepiej dopracowana wizualnie klasyczna komunikacja retailowa przestaje wystarczać.
Mieliśmy konkretne wyzwania:
- Jak wyróżnić lokalny sklep w feedzie pełnym rabatów?
- Jak mówić o ekspresowej dostawie i subskrypcjach bez obniżania wartości marki?
- Jak przyciągnąć uwagę, nie uciekając się do krzykliwej promocji?
- Jak zbudować coś, co będzie działało dłużej niż jeden post sprzedażowy?
Marka nie potrzebowała jednorazowej kampanii. Potrzebowała formatu, który będzie można rozwijać, skalować i konsekwentnie budować wokół niego rozpoznawalność.
Zamiast kolejnej promocji postawiliśmy na historię osadzoną w lokalnym kontekście. Tak narodziła się „Juliet z Warszawy” – projekt, który połączył francuskie DNA marki z codziennością Ursynowa i sprawił, że sklep zaczął być rozpoznawalny nie po rabatach, a po stylu komunikacji.
Strategia
Postawiliśmy na coś, czego retail rzadko używa w sposób konsekwentny: format popkulturowy z lokalnym twistem.
-
Wyszliśmy od prostego założenia:
- ludzie reagują na historie, nie na reklamy,
- popkultura zatrzymuje uwagę szybciej niż rabat,
- lokalny kontekst buduje autentyczność.
Zamiast mówić: „mamy dostawę”, postanowiliśmy ją pokazać w historii.
-
Zrezygnowaliśmy z:
- czystych plansz promocyjnych,
- komunikatów „kup teraz”,
- standardowego layoutu sklepowego.
W zamian stworzyliśmy bohaterkę i powtarzalny format, który można rozwijać odcinek po odcinku.
-
„Juliet z Warszawy” to lokalna odpowiedź na globalny fenomen „Emily w Paryżu”.
Bohaterka:
- lekka,
- autoironiczna,
- osadzona w realiach Ursynowa,
- naturalnie wplatająca w swoją codzienność usługi e-grocery.
Francuskie DNA marki spotkało się z warszawską codziennością.
-
To nie był jednorazowy viral. Zbudowaliśmy format, który można kontynuować, rozwijać i adaptować do różnych komunikatów:
- ekspresowa dostawa,
- subskrypcje zakupowe,
- okazje cenowe,
- ruch do sklepu stacjonarnego.
Każdy odcinek wspierał cele biznesowe, bez utraty lekkości przekazu.
Wyszliśmy od prostego założenia:
- ludzie reagują na historie, nie na reklamy,
- popkultura zatrzymuje uwagę szybciej niż rabat,
- lokalny kontekst buduje autentyczność.
Zamiast mówić: „mamy dostawę”, postanowiliśmy ją pokazać w historii.
Zrezygnowaliśmy z:
- czystych plansz promocyjnych,
- komunikatów „kup teraz”,
- standardowego layoutu sklepowego.
W zamian stworzyliśmy bohaterkę i powtarzalny format, który można rozwijać odcinek po odcinku.
„Juliet z Warszawy” to lokalna odpowiedź na globalny fenomen „Emily w Paryżu”.
Bohaterka:
- lekka,
- autoironiczna,
- osadzona w realiach Ursynowa,
- naturalnie wplatająca w swoją codzienność usługi e-grocery.
Francuskie DNA marki spotkało się z warszawską codziennością.
To nie był jednorazowy viral. Zbudowaliśmy format, który można kontynuować, rozwijać i adaptować do różnych komunikatów:
- ekspresowa dostawa,
- subskrypcje zakupowe,
- okazje cenowe,
- ruch do sklepu stacjonarnego.
Każdy odcinek wspierał cele biznesowe, bez utraty lekkości przekazu.
Rezultaty
- 1 204 800 łącznego zasięgu
- Facebook: 953 502
- Instagram: 251 298
- 2 344 920 wyświetleń profili
- Facebook: 1 761 304
- Instagram: 583 616
- 7 304 interakcje
- Facebook: 3 407
- Instagram: 2 062
- TikTok: 1 835
- 2 532 478 wyświetleń wideo na TikToku
Kampania przyciągnęła uwagę i wyraźnie wyróżniła markę w social mediach. Treści nie znikały w tłumie. Były komentowane, udostępniane, zapisywane. Użytkownicy zaczęli kojarzyć bohaterkę, a format stał się rozpoznawalny. Zamiast kolejnego posta sprzedażowego, powstał format, który użytkownicy zaczęli kojarzyć z marką. W segmencie, w którym wszyscy mówią podobnie, E.Leclerc Warszawa-Ursynów zaczął mówić inaczej.